25 maja 2017 r. w katowickiej Wyższej Szkole Zarządzania Ochroną Pracy odbyła się debata oksfordzka, której temat brzmiał – „Czy system zarządzania bezpieczeństwem jest skuteczny?”. Patronat medialny nad tym wydarzeniem objął "Promotor BHP".

Organizatorem i jednocześnie prowadzącym spotkanie był prof. dr hab. Kazimierz Lebecki – kierownik Katedry Zarządzania Bezpieczeństwem Pracy we wspomnianej uczelni. Dodajmy, że uczestniczyliśmy już kilka lat temu w podobnej debacie, zorganizowanej przez profesora Kazimierza Lebeckiego – „Karać czy nagradzać? Kij czy marchewka?”. Wniosek z niej brzmiał – przede wszystkim należy dopingować pracowników nagrodami (niekoniecznie materialnymi), czasem jednak czynnikiem dyscyplinującym powinny być kary, nałożone przez pracodawcę.

Jeżeli chodzi o debatę oksfordzką, to procedury takiej debaty są sztywne, ale mają swoje zalety i logikę. Istnieje tutaj podział na dwie strony: propozycji (strona popierająca tezę) i opozycji (strona tezie przeciwna). Po każdej ze stron zasiada zwykle kilku uczestników dyskusji – tutaj po sześć osób. Żadna z nich nie może przemawiać ponad ustalony czas. Nad przebiegiem debaty i przestrzeganiem obowiązujących w niej zasad czuwa Marszałek. Funkcję tę w opisywanym tutaj spotkaniu pełnił prof. Kazimierz Lebecki.

Ponadto podczas obrad zakazane jest opuszczanie sali i zmienianie miejsc. Zwykle na zakończenie dyskusji odbywa się głosowanie – za stroną popierającą tezę lub za stroną przeciwną. Tutaj nie było takiego głosowania – ocena należała bowiem do indywidualnego osądu osoby uczestniczącej, gdyż najważniejsze  było poszerzenie wiedzy na omawiany temat. Jako strony dyskusji uczestniczyli: przedstawiciele WSZOP, przedstawicielka OIPIP w Katowicach, pracownicy służby BHP – w tym przedstawiciele katowickiego oddziału Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP. Miejsca dla publiczności zajęli m.in.: przedstawiciele władz miejskich śląskich miast, służba BHP, nauczyciele, studenci.

Krótką informację wprowadzającą do debaty przekazał prof. Kazimierz Lebecki. Następnie pierwszy, wiodący głos zabrał Andrzej Pakura (strona popierająca tezę), reprezentujący służbę BHP w przemyśle węglowym. Przypomniał on, że system zarządzania bezpieczeństwem i higieną pracy, to część systemu zarządzania firmą, którego celem jest zapewnienie realizacji zadań związanych z zarządzaniem ryzykiem zawodowym. Ideą tego systemu jest zaangażowanie kierownictwa i każdego pracownika w działania na rzecz bezpieczeństwa pracy. Andrzej Pakura poparł tezę debaty, przedstawiając argumenty za tym, że znormalizowany system zarządzania BHP jest skuteczny. Według niego system taki przynosi następujące korzyści: zmniejszenie poziomu ryzyka zawodowego; uporządkowanie stanu formalno-prawnego, czyli uzyskanie zgodności z wymaganiami prawnymi; rzeczywistą poprawę warunków pracy; szybkie wykrywanie i usuwanie wszelkich potencjalnych niezgodności; podniesienie świadomości załogi w odniesieniu do istoty zagadnień BHP; zmniejszenie ilości wypadków (poprzez nadzorowanie zdarzeń potencjalnie wypadkowych i wprowadzanie na ich podstawie działań zapobiegawczych); mniejszą ilość pracowników narażonych na czynniki szkodliwe po identyfikacji zagrożeń i zastosowaniu odpowiednich działań; mniejszą ilość pracowników, którzy ulegają chorobom – w tym zawodowym; podniesienie wiarygodności firmy; poprawę wydajności pracy; polepszenie wzajemnych stosunków pracodawcy z organami nadzoru nad warunkami pracy. Andrzej Pakura podał również przykłady znaczącego obniżenia wypadkowości w krajowym górnictwie węglowym, a także w firmach zagranicznych (m.in. w koncernie Du Pont), po wprowadzenia systemów zarządzania BHP.

Drugi głos wiodący w debacie przedstawił Rafał Biały (strona przeciwna tezie), reprezentujący służbę BHP w przemyśle metalowym. Wystąpienie to oparte było m.in. na informacjach zawartych w artykule Rafała Białego, zamieszczonym w PROMOTORZE BHP 6/2013 – „Co zamiast certyfikowanych systemów zarządzania BHP?”. Dodajmy, że artykuł ten jest do pobrania na stronie naszego czasopisma, w materiałach archiwalnych. W swoim wystąpieniu Rafał Biały stwierdził, że nie każdą firmę stać na wprowadzenie systemu zarządzania bezpieczeństwem. Zdarza się, że to wymagania klientów rozpoczynają starania zakładu o certyfikację. A przecież nie trzeba się certyfikować, aby mieć sprawne narzędzia do ciągłego monitoringu BHP w firmie. Można opracować własne narzędzia, które wpłyną na znaczną poprawę stanu bezpieczeństwa pracy. Podczas spotkań w gronie osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo często można usłyszeć, że bardzo ciężko jest wpłynąć na ludzi, zarówno na szeregowych pracowników, jak i na kierownictwo, aby przestrzegali przepisów BHP. Oczywiście nie można przemilczeć tego problemu, ale droga do poprawy bezpieczeństwa zaczyna się od specjalistów ds. BHP. Wystarczy tylko chcieć zmienić w sobie sposób postrzegania bezpieczeństwa pracy. Najpierw należy zadać sobie pytania: co chciałbym/chciałabym zmienić w przedsiębiorstwie, gdzie są słabe punkty, w jakich obszarach jest największa wypadkowość, jakie znam narzędzia lub jakie mogę poznać, aby wprowadzić je w naszej firmie? Nie trzeba przecież czekać, aż firma zewnętrzna podpowie nam, jak wdrażać, co należy wdrażać i jak poprawić u nas stan BHP, ponieważ w większości sami widzimy obszary, które wymagają poprawy. Aby dobrze rozpoznać sytuację, należy znaleźć słabe punkty, określić cele, jakie się chce i jakie można osiągnąć własnym działaniem; wprowadzić harmonogram, a następnie stały monitoring, na przykład monitoring zdarzeń potencjalnie wypadkowych.

Bardzo ciekawe były inne głosy stron uczestniczących w debacie. Na przykład, Feliks Żogała zwrócił uwagę na koszty wprowadzenia konkretnego systemu zarządzania bezpieczeństwem pracy. Waldemar Walkiewicz mówił o tym, by tworzyć procedury na miarę możliwości firmy. Renata Lechowicz przestrzegała przed biurokracją przy wprowadzaniu systemu. Magdalena Łyp mówiła o metodach wyrobienia wśród pracowników bezpiecznych zachowań. Dr Marcin Krause mówił m.in. o znaczeniu analizy zdarzeń potencjalnie wypadkowych oraz o pozytywnej motywacji pracowników. Dużą rolę odgrywa także przykład dawany przez kierownictwo firmy (np. kierownik na budowie nie stosuje hełmu). Beata Marynowska – przedstawicielka OIPIP w Katowicach popierała wprowadzenie mądrego, dostosowanego do możliwości danego zakładu, systemu zarządzania BHP. Mówiła też o tym, że w trakcie kontroli przedstawiciele Państwowej Inspekcji Pracy sprawdzają m.in. czy instrukcje BHP oraz oceny ryzyka zawodowego dostosowane są do konkretnych uwarunkowań panujących w danej firmie.

Spośród licznych głosów publiczności wspomnieć należy m.in. zdanie, które przedstawił Jacek Suliga. Dotyczyło ono roli przedstawicieli pracowników, w tym Społecznej Inspekcji Pracy, w zapewnieniu bezpieczeństwa i ochrony zdrowia w zakładzie. Autor niniejszego tekstu stwierdził, że pracownik chcąc uniknąć wypadku przy pracy powinien: po pierwsze – znać zagrożenia (ważne są tutaj właściwie prowadzone szkolenia i odprawy codzienne, prawidłowe instrukcje BHP, właściwa ocena ryzyka zawodowego itd…); po drugie – przestrzegać procedur bezpieczeństwa (systemowych – o których mówił m.in. Andrzej Pakura, czy własnych - o których mówił m.in. Rafał Biały); zachować szczególną ostrożność (rutyna jest czasem gorsza od braku wiedzy o zagrożeniach!).

Debatę podsumował prof. Kazimierz Lebecki, zapraszając do następnych, owocnych wizyt w WSZOP. Dodać trzeba jeszcze, że zdanie ogółu uczestników debaty oksfordzkiej było bardzo pozytywne – zarówno co do jej zawartości, jak i przebiegu.

Ryszard Bryła